poniedziałek, 21 marca 2016

Uzależnienie od prostowania włosów - jak z nim walczyć?

Witajcie,
dzisiejszy wpis rozpoczyna nową serię postów z poradami dotyczącymi włosów! Omawiać będę problemy z jakimi zmaga się każda z nas.
Pierwszym postem z tej serii będzie dotyczył prostowania włosów, do czego może to doprowadzić i jak przestać prostować. Zapraszam!

*



Prostownica - cudowne urządzenie, które wygładza, nabłyszcza, maksymalnie wyprostowuje włosy falowane, kręcone, a nawet proste. Dzieje się tak dzięki dwóm płytkom (ceramicznym, szklanym itp.), które rozgrzewają się do bardzo wysokiej temperatury 230 stopni. Nagrzaną prostownicą przejeżdżamy po włosach i gotowe, włosy mamy proste. Prostownicą można również kręcić włosy, jednak to wymaga pewnej wprawy i precyzji (ja niestety nie nauczyłam się tej sztuki ;) ).

Jak powszechnie wiadomo gorąca temperatura bardzo szkodzi naszym włosom, staramy się jej za wszelką cenę unikać, jednak dla ładnego wyglądu można poświęcić wszystko...

Najczęstsze błędy przy prostowaniu włosów (potwierdzone na moim przykładzie):
1. Prostowanie jeszcze wilgotnych włosów. Przyznam się bez bicia, że parę razy zdarzało mi się tak robić. Z prostownicy i włosów leciał wtedy dymek (para wodna), było słychać skwierczenie i lekki swąd spalenizny... Trzeba pamiętać, aby dokładnie wysuszyć włosy, inaczej pod wpływem wysokiej temperatury woda natychmiastowo z nich odparuje i struktura włosa zostanie nieodwracalnie uszkodzona. Efektem takiego zabiegu mamy spalone włosy, które niestety nadają się do ścięcia...

2. Zbyt częste przeciąganie prostownicą tych samych włosów. Ile razy się wkurzałyśmy, że jakiś kosmyk cały czas się wywija albo odstaje... To się go katowało po kilka razy prostownicą, przy czym najczęściej i tak nie był idealnie prosty. Takim postępowaniem spalenie włosów murowane.

3. Nie używanie kosmetyków termoochronnych. Szczerze mówiąc bardzo rzadko miałam je w swojej kolekcji. Zazwyczaj zabezpieczałam włosy jedynie olejkiem arganowym lub czymś podobnym. Jedak to za mało. Nie każdy kosmetyk jest dostosowany do wysokiej temperatury i po prostu nie chroni naszych włosów. Pamiętajmy by zwracać na to uwagę!

4. Kilkukrotne prostowanie włosów w ciągu dnia (zazwyczaj na lakier do włosów). Można odnieść się tutaj do punktu 2, jednak chciałam poruszyć inna kwestię. Przykład: wstaję rano i wybieram się do pracy - prostuję włosy i spryskuję lakierem (zazwyczaj jeśli jest wilgotno na dworze), wracam z pracy - włosy pod wpływem wilgoci się po wywijały więc znowu je prostuje... I koło się zamyka... Kiedyś tak robiłam, jednak to jak bardzo suche miałam później włosy, kiedy prostowałam je na lakier, jest nie do opisania... Gorzej niż siano... Nie dość, że sam lakier do włosów wysusza je to jeszcze je później prostownicą przejeżdżałam.

5. Prostowanie włosów nie rozczesanych. Przed prostowaniem zawsze należy włosy porządnie rozczesać. Inaczej gdy lecimy żelazkiem od góry i trafimy na supeł, wtedy prostownica nie chce się dalej "sunąć" po włosach, i w momencie mamy spalone włosy z powodu zbyt długiego trzymania w jednym miejscu. Inną sytuacją może być, że kiedy natrafiamy na supeł, ciągniemy za włosy i po prostu je wyrywamy.

6. Zbyt wysoka temperatura. Ten punkt jest już uwarunkowany od konkretnych włosów. Jedne są grubsze i potrzebują większej temperatury. Inne znowu wyprostują się przy możliwie najniższej temperaturze.

7. Prostowanie zbyt grubych pasm. Włosy trzeba podzielić na jak najmniejsze pasma. Wtedy mamy możliwość dokładniejszego wyprostowania ich, a także możemy zmniejszyć temperaturę prostownicy. kiedy pasma mamy zbyt grube i kilkukrotnie je przeciągniemy, wtedy najbardziej narażone na spalenie są te które bezpośrednio przylegają do płytek, a do wnętrza dochodzi już mniejsza temperatura, i w efekcie środek się nie wyprostował...

8. Prostownica złej jakości. Sama zaczęłam prostować włosy w gimnazjum. Zakupiłam karbownicę z wymiennymi płytkami (w zestawie była załączona płytka prostująca). Zachwycona byłam efektem na włosach, były gładkie, okiełznane i błyszczące. Nie przeszkadzało mi to, że wyrywała i szarpała włosy (zaczepiały się w te miejsca gdzie płytki się mocowało). Pewnego pięknego dnia na szczęście się spaliła ;). 

9. Używanie niesprawnej prostownicy. Ten punkt pewnie Was zastanawia :D. Otóż, tak, używałam prostownicy która nadawała się do wyrzucenia, jednak nałóg prostowania był większy, no bo przecież "działała". Jedynym minusem były zwarcia w kontakcie i kabel musiał być pod odpowiednim kątem aby dochodził do niej prąd. Doszło do tego, że kabel się zapalił i w kontakcie wybuchło... Zdecydowanie nie polecam!

10. Brak odpowiedniej pielęgnacji. Tutaj mam na myśli pielęgnację poza prostowaniem. Nie nakładanie odżywek, masek, olejów, lub produktów nieprzystosowanych do naszych włosów.

Jednak efekt jaki pozostaje na naszych włosach po prostowaniu uzależnia! Uzależnia tak bardzo, że osoby z prostymi włosami i tak je prostują... Tak bardzo, że jak już są spalone to palimy je dalej, bo wydaje nam się, że wtedy się lepiej prezentują. Zaczynają się kruszyć, wypadać, nie rosną, są suche...

Czy wyszłam z nałogu? Nie wiem, prostuję teraz jedynie grzywkę, ale doświadczona złym prostowaniem robię to już dobrze. Jednak coś dalej mam w krwi... Kilka razy zaspana i spiesząca się na autobus, jakby odruchem bezwarunkowym, przejechałam prostownicą po całych włosach... Ale walczę z tym!

Wiele blogerek pisze, żeby oddać komuś prostownicę, wyrzucić, schować głęboko do szafy. Ja jednak stopniowo się od niej odzwyczajałam. Na początku prostowania, przejeżdżałam prostownicą od nasady włosów, aż po końce. W kolejnym etapie odwyku prostowałam od połowy włosów, później już same końcówki. Kolejnym krokiem było "olanie" włosów z tyłu głowy. Teraz jestem na etapie suszenia włosów suszarką skierowaną nawiewem w dół, aby same się prostowały i wychodzenia z prostowania włosów przy twarzy i grzywki. 
To jest tak jak ze słodzeniem herbaty. Jeśli nie masz silnej woli to nie przestaniesz z dnia na dzień nie słodzić herbaty, jeśli jeszcze wczoraj słodziłeś 5 łyżeczek. Po prostu nie będzie ci to smakować.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że przecież mam proste włosy! Oto efekt złego i zbyt częstego prostowania!


Nierówne, spalone włosy... Niestety nie znalazłam zdjęć kiedy były w jeszcze gorszym stanie. Musicie uwierzyć mi "na słowo". 


Dla porównania moje włosy w grudniu 2015 i aktualne z marca 2016.


Prawidłowa pielęgnacja przyczyniła się bardzo do tego, że nie muszę ich już prostować. Częste olejowanie, nakładanie co 2 dzień maskę do włosów, mycie włosów metodą OMO doprowadziło je do porządku. A zniszczone końce musiałam po prostu obciąć i wyrównać. Zrobiłam to sama! Opowiadałam Wam o tym w TYM wpisie. O mojej pielęgnacji nie będę się rozpisywała, ponieważ o tym jest praktycznie cały blog! :)

Jak widać nie jest jednak idealnie... Trochę ostatnio zaniedbałam pielęgnację, bloga, włosy... Trzeba wrócić na dobre tory! Końce znowu do podcięcia :(



Wiele osób się mnie pyta, czy prostuję włosy lub czy miałam keratynowe prostowanie. Z dumą odpowiadam, że NIE! Już nie! :)


Buziaki ;*

* zdjęcie pochodzi z tej strony 

6 komentarzy:

  1. Tak na prawdę odpowiednią pielęgnacją można osiągnąć efekt jak po prostownicy na codzień i bez stylizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiem jedno. Kiedyś miałam kręcone włosy i robiłam wszystko aby nie ujrzały one światła dziennego. Prostowałam je po każdym myciu (na szczęście tylko 1x/tydzień!). A na koniec zabiłam moje loki keratyowym prostowaniem u fryzjera, które prawdopodobnie już nigdy się całkowicie z moich włosów nie wypłuka. A dziś... kiedy moje włosy jedynie lekko się wywijają walczę o choćby najmniejszy skręt ;) Taka złośliwość rzeczy martwych, ale też troszkę moje głupota ;)

    Tak czy inaczej jeśli już ktoś musi prostować włosy na co dzień to rzeczywiście powinien zastosować się do wymienionych przez Ciebie punktów. Są niezbędne, aby nie zrobić skwarków ze swoich włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podkręcam grzywkę prostownicą średnio co drugi dzień i bardzo się cieszę, że się tego nauczyłam. ;) Wtedy każda fryzura wygląda na dopełnioną. Jednak poza tym stosuję bogatą pielęgnację włosów i podcinam grzywkę co 2-3 miesiące, a zazwyczaj w tym czasie nie zdąży się zniszczyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ Twoje włoski ładnie się prezentują :)
    Ja na szczęście nie byłam uzależniona od prostownicy, ale miałam taką kumpelę...Wiem jak to ciężko przestać prostować włosy...

    OdpowiedzUsuń
  5. uzależnienie od prostownicy - skąd ja to znam. Całe liceum prostowałam włosy nawet po kilka razy dziennie :/ na szczęście zmądrzałam i ten etap mam już dawno za sobą. Teraz cieszę się długimi i zdrowymi włosami :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli już tutaj trafiłeś, zostaw po sobie ślad. Zachęcam do obserwowania :)